A+ A A-

Azja w anegdocie

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

Ktoś kiedyś powiedział, że książki dojrzewają jak owoce, co mogło by tłumaczyć moją wielomiesięczną niemoc twórczą. Jeżeli proza jest owocem, to poezja musi być kwiatem. Ulotnym jak Epiphyllum Oxypetalum vel Królowa Jednej Nocy1, czyli kaktus, który zakwita tylko nocą i żyje trzy do czterech godzin, wydzielając mocny aromat wanilii. Zainspirowana dodatkowym zadaniem domowym z polskiego starszego syna, propozycją napisania limeryku w cenie szóstki, nie potrafiłam skończyć na korekcie dziełka latorośli i wpadłam w uzależniający ciąg groteskowych rymowanek.

W efekcie radosnego natchnienia w przeciągu tygodnia powstało dwadzieścia pięć limeryków. Limeryk to krótki utwór wierszowany, poszukujący sensu w bezsensie, który jednak rządzi się określonymi prawami. Z pięciu wersów o ustalonej liczbie sylab akcentowanych, wers pierwszy i drugi muszą rymować się z piątym, a trzeci z czwartym. Uzyskujemy więc układ typu AABBA, przy czym wersy BB, czyli trzeci i czwarty mają być krótsze od pozostałych. Obowiązuje też wprowadzenie już w klauzuli pierwszego wersu nazwy geograficznej, dlatego wielu autorów tworzyło mając przed oczami mapę lub po prostu będąc w podróży. Limeryki mają korzenie najprawdopodobniej irlandzkie, ale do literatury wprowadził je pod koniec XIX wieku angielski poeta i rysownik, Edward Lear. W wiktoriańskiej Anglii absurdalne wierszyki, zwłaszcza te sprośne czy bluźniercze, zdobyły ogromną popularność w klubach męskich.

W Polsce, choć klasycznym mistrzem gatunku był Julian Tuwim, najlepsze limeryki "z lekka plugawe" pisała jednak kobieta, Wisława Szymborska. Wyznam, iż czasami nie mogłam się oprzeć tematyce frywolnej, ale jako, że w swojej rubryce obiecałam pisać o Azji, starałam się nawiązywać z ironią już mi wrodzoną do najważniejszych wydarzeń, które gdyby nie tak tragiczne, mogłyby się wydawać zwyczajnie komiczne.


O bogactwie japońskiej kultury

fot. Fabiola Tsugamifot. Fabiola Tsugami
Niezrównane jest piękno Fuji, gejsz i sakury.

Niebiańskie smaki sashimi, sushi i tempury.
Kabuki, origami i omikoshi.
Kamikadze, harakiri, karoshi.
Bezgraniczny pluralizm japońskiej kultury.

Jak wita Narita

Jednego razu na lotnisko w Japonii, Narita
przyleciała pewna bywała w świecie kobita.
Od razu kilku umundurowanych malców.
Zrobiło jej zdjęcie i wzięło odciski palców.
Bo tak wylewnie tutaj właśnie gości się wita.

Szuja w Shibuya

Pewna licealistka w Shibuya
unika szkoły, tylko się buja
każdego ranka
innego ma kochanka
taka już mała z niej szuja.

Od radiacji do biodegradacji

fot. Jeffrey Haysfot. Jeffrey Hays
Wmawiali celebryci całej japońskiej nacji,

że po Fukushimie nie ma żadnej radiacji.
Choć jeden gryz jabłka Goldena
był jak prześwietlenie Rentgena.
Teraz zamilkli, bo oddali się biodegradacji.

Cud w Takadanobaba

Japoński student w Takadanobaba
kupił sobie tureckiego kebaba.
Przez pikantne jedzenie
urosło mu przyrodzenie.
Nie musiał już wstydzić się szkraba.

Urzędnik z wadą postawy

Jurny urzędnik ze Shikoku
rzekł, że ma dupę na boku.
Małżonki postawa
też groźna sprawa.
Od dawna ma dupę na oku.

Playboy z Nigerii

Nie było większego playboya
od Wenecji aż po Nagoya.
A że pochodził z Nigerii
babki dostawały histerii.
Aż od wiagry powaliło gieroja.

Kosmata w Tabata

fot. Małgorzata Pokutyckafot. Małgorzata Pokutycka
Po ciemku na stacji Tabata
stała kobieta kosmata.
To nie jest baba
lecz kawał draba!
Zawołała jedna smarkata.

Śmierć w Shinjuku

Pewnego wieczoru w dzielnicy uciech w Shinjuku
pan w garniturze chciał uciec od tłumu i huku.
Za radą Murzyna
wszedł do kasyna.
Potem spłukany, już w ciszy popełnił seppuku.

Sumoka z Fukuoka

Pewien sumoka urodzony w Fukuoka
miał opinię hulaki i wielkiego żarłoka.
Chciał uprawiać seks w wielkim mieście,
ale zaginęły mu w tłustego ciała cieście
podłużna duma smoka i flama skośnooka.

Transakcja w Jokohama

Jedna dama z portu Jokohama
nie chciała już dłużej być sama.
A że bardzo leciwa
była nasza diwa
kupiła sobie młodego Afgana.

Śniadanie w Fenianie

Drogi przywódca głodnym w Fenianie
polecał korę z drzew na śniadanie.
Niech o prawach człowieka
nawet mi pies nie zaszczeka.
Taką już prześladowczą miał manię.

Ryż a demokracja

fot. Małgorzata Pokutyckafot. Małgorzata Pokutycka
Od wyżyn Tybetu aż po zaułki Szanghaju

wszystkim Chińczykom żyje się jak w raju.
Mimo demograficznego wyżu
nie brakuje wody ni ryżu.
A demokracja? Niech nią żyją w Bombaju!

Bracia z Azji

Czarnowłosi bracia z Północno-Wschodniej Azji
w skrytej nienawiści marzą o nuklearnej inwazji.
Z braku laku
walczą o wyspy Senkaku
bo do braterskiej miłości nie mają siły ni fantazji.

Kambodża w bólu

fot. Ian Kydd Millerfot. Ian Kydd Miller
Na ulice Phnom Penh wyszło ludzi jak pszczół w ulu
tylu żałobników nie widziano ani w Tokio ani w Seulu.
Choć przeżyli czasy sierpa i młota
a nawet krwawe rządy Pol Pota
teraz wszyscy umierają z bólu po ukochanym królu.

W Laosie na kokosie

fot. Fabiola Tsugamifot. Fabiola Tsugami
W dalekim zielonym Laosie

siedział człowiek na kokosie.
Stół miał z bambusa
kolację z lotusa
a kapitalizm głęboko w nosie.

Tajka w Madrycie

fot. Fabiola Tsugamifot. Fabiola Tsugami
Pewna Tajka uparcie i skrycie
marzyła o życiu w Madrycie
a że panny z Tajlandii
znane są z ars amandii
czekał ją burdel, alfons i bicie

Dodatkowe informacje

  • Przypisy: 1 Po japońsku gekka bijin; 月下美人
Ostatnio zmieniany

Skomentuj

Upewnij się że wypełniłeś wymagane informacje w polach oznaczonych (*).
Podstawowy kod HTML jest dozwolony.

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się